3.12.12

Zayn

pisane pod Maroon 5 - One More Night

-No mała jeszcze  jedną za mamusię -mówiłem karmiąc Carly
-Hahaha Zayn, ona nie je tyle co ty -powiedziała Lia
-Mogę ją po rozpieszczać .. Hop !-wziąłem ją na ręce- Patrz co mamusia robi, widzisz ? Kiedyś będziesz taka jak ona
-Czyli będzie ci robiła śniadanka ?
-Nie, będzie tak sliczna heh
Bawiłem się dalej z małą. Musiałem się nią nacieszyć, dziś mam walkę którą muszę wygrać, jeden niewłaściwy ruch i mnie nie ma. Lia podała mi talerz ze śniadaniem i oddała małą, jakoś od początku dnia nie odzywała się za bardzo, widać było po niej że się o mnie bała ale każdy wie że na ma po co bo i tak ja to wygram.
-O której będziesz w domu ?-zapytała biorąc małą
-Nie wiem.. To nie ode mnie zależy ale raczej późno
-Aha czyli znowu mam siedzieć sama z Carly i patrzeć na ciebie w tv ?
-Lia proszę. No słodziaku -pomachałem małej różowym króliczkiem przed oczyma.
-Carly porozmawiaj z tatusiem -stanęła obok z małą. Pobawiłem się jeszcze chwilę z nią i pogadałem z Lią ale czas mnie gonił. Odstawiłem talerz do zlewu i podszedłem do mojej dziewczyny.
-Zayn..
-Lia nic mi nie będzie. Pamiętaj że cię kocham -pocałowałem ją namiętnie w usta, mała w czubek głowy. Narzuciłem torbę na ramię, okularki i wyszedłem. Teraz moim celem był trening na wieczór więc  jechałem pod halę. Jak zawsze najpierw prysznic, potem wszystkiego bandaże na ręce, ochraniacz na zęby i rękawice. Nie mogłem się za cholerę skupić wiedząc o tym że mogę już nie zobaczyć nigdy Lii i Carly, że już nigdy one mogą mnie nie zobaczyć..
-Zayn kurwa skup się ! Jak będziesz tak walczył wieczorem to nic z ciebie nie zostanie -pouczał mnie mój trener
-No przecież to robię ! Potrzebuję przerwy ok ?-warknąłem i odszedłem w narożnik ringu.
-Stary co jest ?-zapytał Ant, kolega który załatwia mi walki
-Nic a co ? Dobrze jest
-Boisz się ?
-Kto ci tak powiedział ?
-Widać, ale spoko. Jak się postarasz to dasz radę -poklepał mnie po ramieniu i odszedł. Zawiesiłem głowę na linię i patrzyłem w podłogę. W końcu gdy moje przerwa się skończyła wróciłem do treningu, myślałem dalej o mojej rodzinie. Ale wcześniej pomyślałem że lepiej się skupić i jakoś to wygrać niż być zdezorientowanym i nie żyć.


-Ladies And Gentleman ! Walka wieczoru - Zayn Malik kontra Anthony Clark !-usłyszałem . Tu i teraz"pomyślałem i wbiegłem na ring..

#Lia
Cały wieczór nie mogę się przez niego skupić. Bosh czego akurat ten zawód ? Jakby nie było lepszych .. Nie mogę znosić tej myśli że któregoś dnia zadzwonią do mnie i powiedzą że mu się coś stało albo że.. W tv leciała ta walka, wiedziałam że nic z niego nie zostanie, chociaż nawet jakby to mnie więcej nie zobaczy. Najpierw napisałam mu kartkę a potem zaczęłam pakować swoje rzeczy i rzeczy małej do kartonów.

#Zayn
-No rusz się !
-Stawiam na ciebie kasę wygraj to !
Kibice darli się jeden przez drugiego. Pierwsze pare rund źle mi poszło, nawet bardzo źle..
-Nie daj mu się rozumiesz ?-pouczał trener w przerwie
-Spróbuję
-Wygraj  to !-i znowu ruszyłem na ring i zacząłem. Szło mi nawet dobrze, widziałem jak tamten się powoli wykańcza więc atakowałem.

-Walkę wygrywa ..-serce szybciej biło- Zayn Malik !
Wszyscy bili brawa, cieszyłem się jak cholera że się udało.. Teraz marzyłem by tylko wrócić do domu, położyć się obok Lii i zasnąć. Po walce od razu pojechałem do domu, już widziałem jej uśmiechniętą twarz na mój widok.. ale za bardzo się pomyliłem. Jej nie było, małej też i połowy rzeczy również. Widziałem nasze zdjęcia porozrzucane na podłodze, i tą kartkę na stoliku:
           ,,Nie mogę tak dłużej, kocham cię Lia <3"
Zdezorientowany siadłem na kanapie i myślałem co dalej..

========================================

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz