-Mamooo kiedy psyjdzie tatuś ?-zapytała Diana
-Obiecał że niedługo, idź spakuj plecak dobrze ?
Diana z uśmiechem pobiegła do swojego pokoju. Była taka podobna do niego, te jasne niebieskie oczy, ten sam kształt ust i kolor włosów. Rozległ się dzwonek do drzwi, wolnym krokiem ruszyłaś by je otworzyć i zastałaś w nich Louisa i tą całą Eleanor.
-Cześć, Diana gotowa ?-zapytał
-Hej, jeszcze muszę ją dokończyć pakować. Wchodzicie czy nie ?
Weszli do twojego domu i usiedli w salonie. To dla Eleanor Louis zostawił ciebie gdy byłaś w ostatnim miesiącu ciąży. Planowaliście rodzinę, ślub, każdy wspólny dzień ale wystarczyła jedna noc gdy Zayn wyciągnął go do klubu i z nią poznał. Od tamtego czasu nienawidzisz Malika, ale też musisz go znosić bo jest chrzestnym małej. Podałaś brunetowi torbę małej i poszłaś po nią do jej pokoju. Pomogłaś zapakować zabawki do plecaka i potem oddałaś ją mu na ręce.
-Odwiozę ją w niedzielę koło 6 ok ?
-Dobra tylko napisz sms
-Jasne, to cześć
-Cześć -dodała Eleanor
-No cześć
Weekend mijał ci strasznie wolno, i tak spędzałaś go u swoich rodziców ale bez Diany to nie było to samo. Właśnie mijała 7 wieczorem a Louis dalej nie przywiózł małej, bałaś się że coś jej się może stać więc wsiadłaś w swój samochód i pojechałaś do domu całego One Direction. Drzwi musiał otworzyć ci Zayn, nie chciałaś na niego patrzeć ale mus to mus.
-Jest Louis ?-zapytałaś od razu
-A może tak hej na początek skarbie hm ?
-Pytam, jest Louis ?-powtórzyłaś
-Nie ma, pojechał na zakupy z Eleanor a Niall bawi się z Dianą
-Przynieś mi jej rzeczy z jego pokoju
-Powiedział że mam ci jej nie oddawać jak przyjedziesz więc sorki kochanie
-Kurwa głuchy jesteś ! To moje dziecko więc rusz tą dupę i idź po jej torbę .
-Raczej ty jesteś głucha, jak mówię że nie to nie
-Albo mi oddasz albo dzownię na policję
-Dzwoń.. Ja nie mam nic na sumieniu ale pamiętaj że Lou jest jej ojcem i ma takie samo pieprzone prawo do tego bachora jak ty
-Dobra nie chcesz to nie. Sama sobie wezmę
Jakoś udało ci się wejśc do domu i pobiegłaś od razu do sypialni chłopaka. Torba małej była już spakowana więc tylko złapałaś ja i wybiegłaś ale wpadłaś na Malika.
-Oddaj to -powiedział i złapał torbę
-Chyba śnisz
W tym momencie wszedł Louis z dziewczyną, oboje byli w świetnym humorach ale jak on zobaczył ciebie nastrój znikł mu z twarzy
-Co tu robisz ?-zapytał
-Co ja tu robię ? Co ty robisz ? Dziecko zostawiasz chłopakom a sam łazisz po mieście ?!
-Masz coś do tego ?-zapytała Eleanor
-Ty się nie odzywaj najlepiej zdziro -syknęłaś
-Nie waż się tak do niej mówić -bronił ją Louis
-A po za tym dziękujemy, było miło ale niestety musisz iść -Zayn złapał cię za ramiona i próbował wypchnąć za drzwi ale starannie ugryzłaś go w lewą dłoń.
-Nie wyjdę stąd bez Diany !
-Będziesz musiała, zrozum ja ci jej nie oddam. Własnie wracam od adwokata i załatwię tak że mała będzie mieszkała ze mną i to ty będziesz musiała pytać mnie o zgodę czy możesz ją widzieć, zrozumiano ?! - wykrzyknął ci w twarz.
Sama nie wierzyłaś że on to powiedział, wgl nie wiedziałaś jak z dnia na dzień można zrobić się takim podłym człowiekiem.
-A od kiedy ci tak na niej zależy, co ? Jak tak to nawet nie cieszyłeś się że musisz ją brać na weekend a teraz ją chcesz na całe życie ? Wiesz co gdybym wiedziała że teraz będziesz takim zimnym dupkiem bez uczuć to wg bym nie urodziła tego dziecka albo bym tu nie została !
-A prosze cię bardzo, wyjeżdżaj. Ale Diana zostaje tu i spróbuj tylko mi się sprzeciwiać w sądzie to..
-..To co ? Zabijesz mnie ? Wywieziesz ? Czy oddasz mnie takiemu Zaynowi żeby mnie gdzieś zamknął ?
-Wracaj już do siebie, bo nie mam ochoty patrzeć na ciebie
-Oddasz małą to wyjdę
-No to w takim razie masz problem bo ona tu zostaje
Chciałaś się jeszcze sprzeciwić ale teraz Harry wyniósł cię za drzwi, miałaś nadzieję że chociaż Liam i Niall coś powiedzą ale oni tylko siedzieli i patrzyli na tę całą akcję z boku. Usiadłaś pod ścianą domu i zaczęłaś płakać, nie obchodziło cie to że przed bramą stoją tony fotografów i jutro w gazetach będziesz na pierwej stronie ale to wina Louisa. Twoja głowa była schowana w kolanach więc nie widziałaś co się dzieje wokoło. Siedziałaś tam trzy godziny ale odpuściłaś. Wrociłaś do siebie i znowu zaczęłaś wylewać łzy w poduszkę.
Następnego dnia do twoich drzwi zapukał listonosz. Jak zawsze było setki ulotek, rachunek za światło, za twój telefon i jeszcze pismo od adwokata Louisa. Trzęsącymi rękami otworzyłaś dużą białą kopertę i momentalnie zaczęłaś płakać. Jednak on mówił prawdę z tym że ci ją chce zabrać. Napisane tam było ze za trzy tygodnie będzie rozprawa, nawet napisali kto będzie jego świadkami :Eleanor, Zayn, Harry i Josh. Harry z Joshem także cię nie lubili, ale nie wiesz nawet czego. Kolejne dni wyglądały tak: praca, zakupy, płacz, praca, zakupy,płacz ..
Dziś nadszedł dzień którego nie chciałaś, miałaś nadzieję że Louis się jednak z tego wycofa ale tak się nie stało. Szedł sobie teraz pod rekę ze swoją dziewczyną a za nimi ta trójka która cię może całkiem zrujnować. Najpierw oczywiście mówił on, dlaczego chce małą, mówił że ty sobie nie radzisz, że zostawiasz ją samą w domu na parę godzin, że nie wracasz czasem na noc a ona siedzi z babcią.. Ogólnie wszystko to były bzdury.
Teraz była kolej Zayna, czekałaś co powie.
-Ja.. ja.. ja chciałem powiedzieć to samo co Louis, o prawda że [t.i] wgl nie ma czasu dla Diany, nawet któregoś dnia dzwoniła do mnie i zapraszała mnie do siebie na noc, mówiła że będzie miło a małą odda babci na noc. Naprawdę ona nie zapewni jej dobrej opieki a nawet jeśli to zrobi to jej mama albo kolejna niania.-mówił jeszcze wiele innych bzdur ale nie miałaś siły ich słuchać. Siedziałaś jak posąg i nie myślałaś co się dzieje dookoła . Po dwóch godzinach dowiedziałaś się że mała będzie teraz mieszkała z nim. Sędzia powiedział że taka osoba jak ty nie ma prawa do wychowywania dziecka, widziałaś jak Louis i reszta patrzą na ciebie i się śmieją. Dziwnie się czułaś, naprawdę.. Jeszcze po tym co powiedzieli chłopacy całkiem.
Szłaś teraz powoli do domu, zastanawiając się co zrobić by nie zwariować, jeszcze dziś brunet ma przyjechać po resztę rzeczy Diany. Gdy doszłaś jego auto już stało na podjeździe a on stał oparty o drzwi i czekał na ciebie. Szybko uwinął się z jej rzeczami a potem wszedł do kuchni gdzie siedziałaś i płakałaś.
-Jak chcesz możesz ją wziąc na całą sobotę -powiedział
-Wiesz co, nie wierzę że mogłam być z kimś takim jak ty.. Wgl ja cię nie poznaję, gdzie jest ten Louis który pomaga wszystkim co ?
-[t.i]...
-Wyjdź najlepiej
Zrobił tak jak kazałaś, wyszedł i wrócił do domu.
*Oczami Louisa- 21:34*
Właśnie oglądaliśmy tv gdy w wiadomościach zaczęli mówić o jakiś wypadku.
-15 minut temu, na moście Tower Bridge doszło do wypadku. Dziewczyna około 20 lat skoczyła do wody, z ustaleń biegłych była to [t.i][t.n]. Więcej informacji o godzinie 22
-Ona nie zyje -powiedział Liam
-Ale .. ale -nie wiedziałem co mam powiedzieć
Przez całą noc składałem to wszystko w głowie i teraz wiem że była to moja wina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz