27.10.12

Niall

T- Niall zrozum, proszę!
N- Ale co mam zrozumieć? Idziemy i już.
T- Ale do jasnej ciasnej ja nie umiem pływać! A co dopiero nurkować!
N- To ja cię nauczę pływać i nurkować!
T- Tak, na pewno. Już ci uwierzę. Weź sobie nie wiem, Liama i idź z nim ponurkować, a mnie zostaw w spokoju.
N- Jesteś moją dziewczyną, czy nie?
T- Jestem, ale aż takich praw, by mnie zmuszać do nierealnych rzeczy to nie masz, mój drogi.
N- Ja cię nie zmuszam, tylko po prostu bardzo nalegam.
T- Co niby rozumiesz przez naleganie?
N- No to, że w końcu się zgodzisz.
T- Więc nie wiesz co znaczy słowo ''nalegać''.
N- Wiem i mnie nie pouczaj! A wracając do tematu,  to wskakuj w strój i jedziemy.
T- Dobra, mogę jechać, ale do wody nie wejdę, żebyś wiedział.
N- Jak chcesz. Myślisz, że będziesz cały czas siedzieć na plaży? Hoooł, to się zdziwisz.

 Wiedziałaś, że nie będziesz miała spokoju, ale i tak postanowiłaś nie robić przykrości swojemu chłopakowi. Zeszliście na dół, gdzie jak zwykle hałasowała reszta chłopaków z 1D.
N- Jedziecie z nami?
H- Gdzie?
N- Na plażę.
Li- Chętnie, ale coś mi się wydaje, że tylko ty tego chcesz.
T- Nie spoko. Jak chcecie to zapraszamy.
L- Ja tam chętnie pojadę.
Z- A ja nie.
N- Kto chce to raz, dwa bo nie mamy czasu.
H- Człowieku, jest dopiero po dziesiątej, gdzie ci się tak spieszy?!
N- Cicho bądź i się streszczaj!
T- Nialluś, właśnie, po co o tej porze jechać nad morze?
N- Nic nie powiem, idziemy.
Pociągnął cię za rękę i po chwili wszyscy byliście już w drodze nad morze, tzn. ty, Niall, Louis, Harry i Liam. Zayn nie pojechał z nie wiadomo nikomu jakich przyczyn. Dojechaliście tam w pare minut. Liam i Lou poszli po deski, a Harry gdzieś zniknał. Pewnie znów podrywał jakieś laski. Razem z Niallem rozłożyliście leżaki. Chłopak chciał żeby były jak najbliżej wody, ale ty się nie zgodziłaś, bo wiedziałaś do czego on i reszta są zdolni. Położyłaś się na jednym z leżaków, a Niall od razu wskoczył do wody. Nie wiedzieć czemu, strasznie chciało ci się spać. Choć się powstrzymywałaś, głównie z powodu Nialla, oczy same ci się zamknęły i jakoś po prostu zasnęłaś. *** Obudziło cię coś zimnego i mokrego. Podniosłaś głowę i zobaczyłaś, że wcale nie śpisz na jakże przytulnym w tym momencie leżaku tylko na materacu, który swobodnie dryfował po tafli wody. Z jednej strony łokciami opierał się Niall, a z drugiej Hazza. Twój chłopak szczerzył do ciebie ząbki, ale ty nie wytrzymałaś i zeskoczyłaś wściekła na Nialla z materaca. Nie wiedziałaś, że jesteście aż tak daleko od brzegu i że jest tu aż tak głęboko. Odruchowo zaczęłaś machać rękami i nogami i co cię zdziwiło wcale się nie topiłaś. Podpłynęłaś do materaca, przy którym nadal dryfowali chłopcy. Niall miał bardzo zdziwioną minę. Oparłaś się tak jak on łokciami i słodko uśmiechnęłaś.
N- Co ty? Przecież podobno nie umiesz pływać.
T- Wiesz, sama siebie zaskoczyłam. No bo ja kiedyś umiałam pływać, tylko, nie ważne, może w domu ci opowiem.
N- Dobra, jak chcesz, ale wiesz że nie musiałaś zeskakiwać z tego materaca?
T- Tak, tak wiem, to miał być psikus, bla bla bla, robiłeś tu już wiele razy, ale chciałam zobaczyć jaka będzie twoja reakcja, gdybym się topiła.
N- Jaa...
H- Hej, gołąbki. możecie skończyć tę rozmowę jak wrócimy na ląd?! Oddalamy się od brzegu!
T- Cooo?! Zawróćcie ten przeklęty materac!
H- Jakby się dało, już dawno bym to zrobił.
N- Bez paniki. Tylko nie panikujcie. [T.I] wskakuj na materac, a my coś zrobimy.
Posłuchałaś go, bo jednak nadal bałaś się głębin. Mimo wszelkich starań nadal odsuwaliście się od brzegu. Było już co najmniej dwa kilometry do lądu i powoli traciłaś nadzieję, że im się uda. Chłopcom zaczęło brakować już sił, więc też wskoczyli na materac. Niall objął cię ramieniem i wtuliliście się w siebie. Harry siedział do was tyłem i moczył sobie nogi w morskiej wodzie. Siedzieliście tak przez dobre trzy godziny, aż z zadumy wyrwał was podekscytowany głos Hazzy.
H- Patrzcie, tam jest jakaś łódź!
N- Faktycznie! Może nas zauważyli i nas uratują.
Chłopcy wstali i zaczęli machać w stronę ostatniej deski ratunku. Łódź faktycznie płynęła w waszą stronę. Po chwili była już tak blisko, że mogliście na nią wejść. Co was bardzo zdziwiło załoga składała się z Louisa i Liama. Lou wziął cię za rękę i pomógł wejść na pokładzik, a po chwili już wszyscy tam byliście, oczywiście przeklęty materac też.
L- Co wam odbiło, żeby płynąć tak daleko?!
T- Zapytaj tamtych fachowców.
Li- No czekamy.
N- Nie musimy wam się z niczego tłumaczyć, co wy niańki jakieś?
H- Ale tak na marginesie to Niall mi kazał.
N- Ja ci kazałem?! Poprosiłem a ty się zgodziłeś, więc wina leży też po twojej stronie.
T- Proszę was, nie kłóćcie się, nic się niestało i możemy chyba już wracać nie?
L- Tak, z takimi dziećmi nie idzie się dogadać. Co za rąbnięty pomysł? - powiedział i odwrócił się na pięcie, zmierzając do mini steru.
H- Teraz możecie kontynuować rozmowę gołąbki. A my idziemy, idziemy Liam do ciebie mówię, nie ociągaj się.
Li- To ty się wleczesz jak mucha w smole i mnie nie popędzaj ok?
H- Pozwolisz że ci nie odpowiem, bo znowu my się pokłócimy i będzie problem.
T- Na prawdę z was to są takie duże dzieci.  - Niall popatrzył na ciebie cwaniacko- No dobra, ty jesteś moim dużym, lekkomyślnym, nieodpowiedzialnym, marnującym czas na głupoty, świrniętym rozbójnikiem, którego mimo wszystko kocham.
N- I to rozumiem.
Zbliżył się do ciebie i czule cmoknął w policzek.
N- A miałaś mi coś opowiedzieć.
T- Dobra. Jak ci mówiłam umiałam pływać, mój tata dołożył do tego starań i kiedyś tak jak ty dziś wziął mnie i moją BFF na głęboką wodę, przyszła fala i mnie zrzuciła, a tata nie zdążył mnie dość uratować i wylądowałam w szpitalu na pare miesięcy. No i od tego czasu jak wchodzę do wody to tylko po kostki.
N- Ale od dziś już nie. Czyli co, jutro nurkowanie?
T- Może być. Skoro ''umiem'' pływać, to co mi zaszkodzi zanurkować raz czy dwa?
N- Raz czy dwa.  Tak, na pewno raz lub dwa.
Powiedział to z nutą tajemnicy w głosie i znowu czule pocałował, tyle że tym razem w usta.

23.10.12

Hazza

-Wszystkiego najlepszego Ed! Spełnienia marzeń i wszystkiego czego sobie życzysz, abyś wytrzymał z tymi wariatami długie lata. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
-Ejj..juz koniec-odciągnął mnie Harry, kiedy chciałam trzeci raz pocałować solenizanta w policzek
Razem z Ed'em zaśmialiśmy się.Zaprosił nas do środka. Wszędzie gdzie spojrzałam widziałam znajome twarze, które świetnie się bawią.Mój chłopak podał mi lampkę z winem i usiedliśmy na kanapie.Z uśmiechem odpowiadałam na krótkie 'hej'znajomych. Wypiłam łyk czerwonej cieczy, kiedy poczułam ciepły dotyk dłoni Harry'ego.Zaczął od kolana i powolnym ruchem zmierzał wyżej.Jego przyjemne palce i słodkie całusy w szyję podnieciły mnie trochę.
-Przestań!-krzyknęłam odsuwając jego rękę
-No przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać.Wiesz, że śniłaś mi się dzisiaj w samej bieliźnie?-jego duża dłoń ponownie znalazła się na moim udzie
-Harry!-oburzyłam się i szybkim ruchem wstałam i zbliżyłam się do okna
Podziwiając świetnie bawiących się ludzi w ogrodzie na moich biodrach poczułam dłonie, które są mi bardzo dobrze znane. Wiedział jak sprawić, abym go pożądała. Pod wpływem jego słodkich słówek i tego delikatnego i przyjemnego ciepła potrafiłam rozmarzyć się.
-Proszę! Nie tutaj. Zaczekaj aż będziemy w domu-powiedziałam odwracają się do niego
W jego oczach zobaczyłam pożądanie na mój widok, a spełnienie jego zachcianek nie było łatwe.
-Ale..-nie dokończył, bo podszedł do nas Lou z Eleanor
Zaczęliśmy rozmawiać, choć przychodziło mi to z trudnością, gdyż Harry cały czas muskał moje udo swoimi dłońmi. Uwielbiam, kiedy to robi, ale nie teraz. Jesteśmy na imprezie.
-Przestań!-krzyknęłam, kiedy para oddaliła się od nas
Jak najszybciej odeszłam od Loczka i skierowałam się do Dan w celu rozmowy. Zaczęłyśmy się śmiać i opowiadać przeróżne historie.Zanim się spostrzegłyśmy minęła godzina, a na zewnątrz słońce traciło swój blask.Rozbawione zobaczyłyśmy Harry'ego podchodzącego do nas.
-Kochanie, przepraszam Cię, ale źle się czuję. Chciałbym wrócić do domu-na jego twarzy malował się ból
-Co Ci jest?-zapytałam zmartwiona
-Zjadłem za dużo chipsów, brzuch mnie boli-złapał się za wspomnianą część ciała
-Nie wygląda to dobrze-powiedziała Dan z przejęciem na twarzy
-Przepraszam, ale raczej wrócimy do domu-skierowałam się do dziewczyny
Szybko pożegnaliśmy i przeprosiliśmy Ed'a za zachowanie, który zrozumiał przyczynę opuszczenia imprezy. Chwyciłam Harry'ego w pasie i wyszliśmy z domu. Zmartwiłam się, gdyż mogło być to zatrucie. Z przejęciem patrzyłam na jego smutną twarz. Kiedy znaleźliśmy się w aucie, Harry głośno i łobuzersko się zaśmiał po czym ruszył z piskiem opon.
-Co ty robisz?-zapytałam zdziwiona jego zachowaniem
-Jedziemy do domu-odpowiedział z uśmiechem
-To to wiem, ale już nic cię nie boli?-zapytałam lekko wkurzona na chłopaka
-Nie. Nie mogłem doczekać się naszego powrotu, więc postanowiłem go przyspieszyć-ponownie się zaśmiał
-Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś!Dobrze się bawiłam, a przez twoją 'ochotę' musieliśmy opuścić tak fajną zabawę-krzyknęłam odwracając wzrok w przeciwną stronę
-Przepraszam, ale sama wiesz..-zaczął dotykać mojego uda,a ja zdenerwowania odsunęłam jego dłoń
-Zamknij się!
'Oczami Harry'ego'
Nie no nie mogę. Jej złość jeszcze bardziej mnie pociąga.Co poradzę, na to, że mój przyjaciel nie wytrzymuje.Potrzebuje jej!Nie mogłem doczekać się naszego powrotu do domu. Wiedziałem, że jest zła, ale przejdzie jej wystarczy dojechać do mieszkania.I wtedy [T.I] wyjęła z sofka mojego twixa. Zaczęła się nim zajadać. Myśl, że mógłbym być to ja zamiast tego batonika jeszcze bardziej mnie podnieciła.Przyjaciel dawał o sobie znać, a ja próbowałem nie patrzeć na ukochaną. Jednak z każdym jej gryzem moje ciało prosiło się o przyjemność. Przez ciało przeszedł dreszcz, który poczułem w każdym zakamarku. Nie wytrzymam..
'Oczami [T.I]'
-Co ty robisz?-zapytałam widząc że chłopak skręca w ciemną drogę do lasu
-Kotku mój przyjaciel już nie wytrzymuję na twój widok.
-Harry chyba nie masz zamiaru robić tego tutaj!-oburzyłam się
-Nie dam rady dojechać do domu!
Jego zachowanie oburzyło mnie, ale z drugiej strony to jeszcze bardziej mnie podnieciło. Ten jego zapał i stanowczość sprawiła, że to teraz ja miałam na niego ochotę. Na myśl, że wchodzi we mnie poczułam silny ucisk w okolicy vaginy.Jedne o czym marzyłam to poczuć go w sobie.
Zatrzymał  się. Znaleźliśmy się w środku lasu na totalnym odludziu.Harry pospiesznie wyszedł z auta, a ja przyglądałem się każdemu z jego ruchów. Otworzył moje drzwi i powiedział stanowczo.
-Wychodź!
-Ale Harry..-przerwał mi
-No wyłaź!-krzyknął ciągnąc mnie za rękę
Z hukiem zamknął drzwi i oparł mnie o nie swoim ciałem. Wbił się w moje usta z wielkim zapałem.Jego smak i dotyk na biodrach przyśpieszył oddech, a pożądanie wbiło się na najwyższy poziom. Całując moją szyję, dobrze wiedząc, że jest to mój czuły punkt zaczynał wkładać swoje dłonie pod sukienkę. Wplatając palce w jego włosy odchyliłam głowę, aby powiększyć powierzchnię całusów. Jego ciepłe wargi dotykające skórę przyprawiały mnie o przyjemny dreszcz, a z moich ust można było usłyszeć cichy dźwięk rozkoszy.Chwycił moje udo i z wielką siła i podniósł moją nogę, abym mogła objąć go w biodrach. Nie przestawał składać pocałunków na moim ciele.Docierając do obojczyka, ręce Harry'ego przeniosły się na plecy, aby uporać się z zamkiem sukienki. Z lekką łatwością pozbył się materiału, któremu pozwoliłam opaść do kostek. Zostałam w samej bieliźnie. Chłopak sprawiając mi przyjemność swoimi ustami zjechał do dekoltu.W przypływie ciepła zaczęłam ściągać marynarkę i koszulkę Hazza, która po chwili leżała na dachu samochodu.Zaczęłam delikatnie jeździć dłońmi po jego torsie, wiedziałam doskonale,że jeszcze bardziej  go to podnieca.Szybko doszłam do rozporka spodni Styles'a, z którymi po pewnych trudnościach pozwoliłam opaść.Chłopak przeniósł swoje duże dłonie na moje pośladki i lekko unosząc posadził mnie na masce auta. Rozchyliłam nogi,aby znalazł się bliżej mnie.Nasze usta znalazły drogę i prowadziły zaciętą walkę. Błądziłam po plechach Hazza, kiedy on zajmował się zapięciem stanika.Widząc jego znikome szansę, zaśmiałam się przez pocałunek.
-Pomóc ci?-zapytałam na chwilę odsuwając się od niego
-Nie! Dam sobie radę-powiedział ze złością, po czym zerwał ze mnie stanik
Jego zachowanie i dzikość w ruchach sprawiła, że chciałam, aby w końcu we mnie wszedł. Widząc jego wybrzuszenie na bokserkach przygryzłam wargę z chęcią zobaczenia go. Harry swoim ciężkim ciałem przyparł mnie do maski, a sam położył się na mnie. Chwytając nadgarstki i unosząc do góry odciął mi drogę jakiegokolwiek ruchu.Zaczął od usta, później szyi, a następnie zatrzymał się na piersiach, które wcześniej pieścił.Moje sutki stały się twarde więc zaczął je ssać i przygryzać a z moich ust wydobywał się zachwyt i pragnienie jego. Mój oddech stał się szybszy co jeszcze bardziej zachęcało Hazza do pracy.Moje ciche jęki podkręcały jego zabawę mną.Schodził coraz niżej, poprzez brzuch doszedł do moich koronkowych majtek i pochwy, która juz cała z podniecenia była mokra.Puścił moje dłonie i jednym ruchem pozbył się mojej bielizny. Zaczął pieścić moją delikatną skórę w wewnętrznych stronach ud i składał pocałunki obok kobiecości.Nie mogąc  wytrzymać tego napięcia i pożądania podniosłam się, aby wbić się w usta Harry'ego i pozbyć się jego bokserek, które po chwili leżały obok jakiegoś drzewa.Widok jego przyrodzenia jeszcze bardziej zachęcił mnie do przyjemności, a pochwa już dawno pulsowała na tą myśl.Objęłam nogami jego biodra i wydałam cichy jęk kiedy poczułam jego penisa obok mojej pochwy.Nie przerwałam pocałunku, który prowadziliśmy jak walkę. Zjeżdżałam dłońmi wzdłuż boków chłopaka, aby dostać się go jego członka. Będąc na wysokości pasa, Harry mocno chwycił mnie za nadgarstki i przycisnął do blachy samochodu.
-Najpierw ty-uśmiechnął się łobuzersko i uwalniając moje ręce z uścisku przeniósł je na uda. Powoli zbliżał do warg nie odrywając się od moich ust. Jęknęłam,kiedy poczułam w sobie dwa palce chłopaka. Moje odgłosy wywołały cwaniacki śmiech chłopaka i zachwyt z wykonywania swojej pracy.Jego ruchy z każdym pchnięciem stawały się bardziej śmielsze i szybsze. Jęczałam z bólu, przyjemnego bólu który dawał mi Harry. Dołożył jeszcze jeden palec  co wywołało u mnie krzyk, ale tym zachęciłam chłopaka do pewniejszej pracy. Na jego twarz gościł uśmiech.
-Harry, proszę już!-wydusiłam z siebie z przyśpieszonym oddechem
Moje słowa przyśpieszyły jego ruchy. Przytuliłam chłopaka i sapałam do jego ucha, co jeszcze bardziej go cieszyło.Czując przyjemne ciepło wypuściłam z siebie soki, które Harry wylizał z swoich palców, oraz mojego ciała. Zaczął zagłębiać swój jęk. Szukał, a kiedy znalazł podkręcał punkt G. Bawił się moja łechtaczką co spowodowało u mnie krzyki rozkoszy.
-Tak, tak! Kotku dajesz!-krzyczałam z przyjemności
Harry jest jedynym facetem, który sprawia mi tyle przyjemności. Jest najlepszy! Osiągałam przy nim największy orgazm, z którego sam był zadowolony. Moje odgłosy i krzyk jego imienia mówił jak bardzo jestem rozpalona.W końcu doszłam, a chłopak ponownie lizał moją Skórę. Nie będąc gorsza zamieniłam się miejscami.Teraz to on był przyparty do przodu samochodu, a ja zaczęłam namiętnie całować jego usta. Schodziłam niżej. Szyja, klatka piersiowa, brzuch,aż w końcu odnalazłam to czego szukałam.Klęknęłam przed chłopakiem. Chwyciłam w dłonie jego penisa i zaczęłam pocierać nim w górę i w dół.Z ust Harry'ego wydobywał się cichy jęk, który jeszcze bardziej mnie pociągał.Zaczęłam bawić sie językiem przy główce członka. Wzięłam go do buzi, zaczynając delikatnie ssać i pomału ruszać głową. Z czasem moje ruch stały się szybsze, a w swoich ustach czułam całego jego penisa.Harry wydawał z siebie jęki, co poza jakąś wewnętrzną ulgą, strasznie mnie podniecało.Jego równowaga stacza się, a chłopak, aby ustać musiał oprzeć się rękoma na masce samochodu.
-Och,ach [T.I], Jezu!-słyszałam przyśpieszony głos chłopaka, co uszczęśliwiało mnie jeszcze bardziej-Już nie mogę!-krzyczał, a moje ruchy przestawiłam na szybszy tor . Poruszam się jak najszybciej, a Harry jęczał z rozkoszy, którą mu daje.  W końcu nadchodzi finał. Czułam że jego penis drży w mojej buzi,a po chwili biały płyn wypływa z niego na moją twarz.Zlizałam ją i wróciłam do chłopaka,który jeszcze nie mógł otrząsną się po takim podnieceniu. W końcu obrócił mnie z powrotem i usadził na masce, która ochładzała moje rozgrzane ciało.Harry złączył nasze usta w namiętnym pocałunku i powoli zbliżał się do mnie. Nie ostrzegając gwałtownie wszedł we mnie.
-Aaa!-krzyknęłam w bólu
Jednak moje słowo, nie zatrzymało chłopaka lecz odwrotnie. Jego ruchy stały się szybsze. Chwycił moje pośladki i energicznymi ruchami przybliżał mnie do siebie. Przytuliłam chłopaka i wbijając mu paznokcie w plecy krzyczałam jego imię z rozkoszy.
-Tak, krzycz to!-powiedział do ucha, a ja spełniłam jego prośbę
Nasze przyśpieszone oddechy się mieszały a głośne jęki rozchodziły się w przestrzeń. Słyszeliśmy swoje sapanie, ale żadne z nas nie potrafiło przerwać tak wspaniałej i pełnej przyjemności chwili.Harry uderzał o mój czuły punkt.
-O mój Boże Harry-krzyczałam do jego ucha, co w pewny sposób zadowalało go
Pragnę go całego. Nie czuję się w pełni spełniona, dlatego pomagałam Harry'emu wykonując szybsze ruchy do przody.Chłopak widząc mój zapał przyśpieszał a moje krzyki rosły w siłę. Moja przyjemność i rozkosz wbiła się na najwyższy szczebel i razem z Harry'm czuliśmy,że jeszcze parę pchnięć dzieli nas od finału.Przyciągał moje biodra tak mocno i głęboko, jak to tylko możliwe.Zadawał ostro pchnięcia, aby w końcu mnie poczuć.
-Dojdziesz jak ci powiem-mówi
 -Aleee..alee..ja już nie mogę-skamlałam
-Jeszcze trochę-mówi przyśpieszając swoje ruchy
-Harry, Harry!-krzyczałam
-Teraz!
Oboje w jednym momencie wykrzykując swoje imiona spuściliśmy się w sobie. Nasze płyny zmieszały się ze soba, a ja opadłam na ramiona chłopaka próbując złapać normalny oddech. Zostaliśmy w takiej samej pozycji. Harry nie wyszedł ze mnie i wtuleni w siebie z przyśpieszonymi oddechami powiedzieliśmy.
-Byłaś cudowna! Dziękuje-odezwał się Loczek
-To ja dziękuję-wypowiedziałam ostatkami sił
Harry zaczął zbierać rzeczy a ja siedząc w tym samym miejscu oparłam dłonie o maskę biorąc głębokie wdechy i wydechy przypominając sobie akcję z przed chwili.Chłopak wziął mnie na ręce i ułożył w samochodzie.
-I co żałujesz, że wyrwaliśmy się wcześniej?
-Nie, ani trochę-powiedziałam z wielką radością na twarzy
-Musimy to kiedyś powtórzyć.Uwielbiam Cię taką-powiedział całując mnie i przykrywając kocem

Louis

Jesteś przyjaciółką Louisa od 6 roku życia.Zawsze wszystko robiliście razem.On zawsze pomagał ci w trudnych dla ciebie chwilach i na odwrót.Kochałaś go nie jak przyjacela bo on znaczył dla ciebie więcej niź przyjaciel.Pewnego dnia namówiłaś go żeby poszedł na casting do X Factor'a.Byłaś z nim na przesłuchaniu.Dostał się.Cieszyłaś się razem z nim.Od tego czasu widywałaś się z Lou coraz rzadziej bo on nie miał czasu.Chociaż ty codziennie do niego dzwoniłaś.Chciałaś się z nim spotkać ale on nigdy nie miał czasu.Tak bardzo za nim tęskniłaś.Bałaś się,że go stracisz....nie myliłaś się.Od kilku miesięcy nie odzywa się do ciebie,nie dzwoni,nie piszę.Minęły już 2 lata.Widziałaś go kilka razy ale nie chciałaś żeby on cieie widział więc zawsze chowałaś się jak widziałaś.Mówiłaś sobie:przecież jak by chciała mnie zobaczyć to by do mnie przyszedł,przecież we gdzie mieszkam,albo chociaż zadzwonił lub napisał ale nie...nic.Zapomniał o tobie.On stał się wielką gwizdą.Był w zespole,który nazywał się One Direction.Nigdy nie żałowałaś,że namówiłaś go żeby poszedł na casting bo bardzo go kochałaś i chciałaś jego szczęścia.Pewnego dnia zobaczyłaś go z piękną dziewczyną.Do twoich oczów napłynęły łzy.On szedł w twoją strone a ty stałaś jak słup i się nie ruszałaś,w ostatniej chwili uciekłaś,nie chciałaś żeby cię zobaczył...nie chciałaś.Pobiegłaś do domu,prosto do swojego pokoju.Usiadłaś na łóżku wzięłaś lapopa do ręki i go włączyłaś.Chciałaś zobaczyć jak ma na imię ta dziewczyna,z która był Lou.On był szczęśliwy,a ty właśnie tego dla niego chciałaś....szczęścia.Ale ty tak cierpiałaś.
-Eleanor-powiedziałaś sama o siebie
-Ma na imię Eleanor-i do twoich oczów znów napłynęły łzy.Weszłaś na TT i zobaczyłaś,że Lou dodał nowy wpis na TT: Tak bardzo ją kocham.....i nigdy nie przestane....On już o tobie zapomniał.O waszych wspólnie spędzonych chwilach,tych dobrych i złych.Odłożyłaś laptopa na podłogę i położyłaś się na łóżku.Zasnęłaś,nawet nie wiedziałaś kiedy.Obudziłaś się o 12.Wstałaś poszłaś do łazienki się ogarnąć i postanowiłaś wyjść.Szłaś ulicami Londynu,gdy znów ich zobaczyłaś.Na jego twarzy był uśmiech.On ją chyba bardzo kochał i ona go też.Ale ty nie mogłaś na nich patrzeć.Bo go kochałaś.Pobiegłaś do domu.Weszłaś do łazienki,wyciągnęłaś jakieś tabletki.Poszłaś do salonu,z barka wyciągnęłaś alkohol.Poszłaś do swojego pokoju i usiadłaś na podłodze obok łóżka.Patrzyłaś na zdjęcia twoje z Lou.Uśmiechałaś się.Po twoich polikach spłynęły łzy.Na rękę wysypałaś sobie wszystkie tabletki,które były w pudełku,popatrzyłaś na nie a potem na zdjęcie z Lou.Wzięłaś je i popiłaś alkoholem.
-Tak cię kocham,a ty o mnie zapomniałeś
Do ręki wzięłaś telefon wybrałaś numer Lou i zadzwoniłaś do niego.Odebrał.
-Lou ja cię kocham...i nigdy o tobie nie zapomną....ale ty już o mnie zapomniałeś...przepraszam
I się odłączyłaś,gdy już prawie zasypiałaś poczułaś kogoś rękę na twojej twarzy.Popatrzyłaś do góry zobaczyłaś,że to było Lou.Nie miałaś już prawie sił.
-Boże[t.i] co ty zrobiłaś!-w jego oczach pojawiły się łzy-wytrzymaj karetka już jedzie
Podniosłaś rękę do góry żeby dotknąć jego twarzy,uśmiechnęłaś się do niego
-Kocham cię....i nigdy o tym nie zapomnij...ale proszę cie zrób coś dla mnie....pocałuj mnie
Lou pocałował cię
-Ale nie umieraj proszę cię-powiedział
Złapałaś go za rękę i zasnęłaś....zasnęłaś na zawsze.Lou nigdy o tobie nie zapomniał i nigdy nie pogodził się z twoją śmiercią.Pewnego dnia jego koledzy z zespołu znaleźli go na łóżku,a obok niego kartkę:
  "Nie mogę bez niej żyć.Za bardzo ją kocham.....przepraszam was"